blog

ojcem w pół godziny

Ewa poszła dziś po raz pierwszy do szkoły.

A my – udaliśmy się potem do czeskiego urzędu w miejscu jej urodzenia, Trzyńcu. O dziwo, wszystko poszło jak z płatka. Po niecałych 30 minutach oczekiwania odebraliśmy nowy akt urodzenia Ewy. Jestem w nim zapisany jako jej ojciec.

Jest tu jakaś Ewunia? – pytam w drzwiach. A jak się nazywa? Trochę się dąsała, że sama chciała wybrać sobie nazwisko. Ale nie braliśmy jej ze sobą, to zbyt skomplikowane dla siedmiolatki. Dla niej tata jest po prostu tatą. Od zawsze. Nie od dzisiaj.

A mamo, kiedy ty zmienisz nazwisko? Bo teraz wygląda na to, że nie należysz do naszej paczki.

Ślub to chcieliśmy mieć na stacji kolejki wąskotorowej w Hůrkach. Ale nasz przyjaciel już nie jest szefem tego przedsiębiorstwa.

2 myśli w temacie “ojcem w pół godziny”

  1. Rozczulające, naprawdę i ani deka nie ma tu ironii. Gratuluję,odtąd Ewunia jest oficjalną „I”. To znajome mi nazwisko. Czy przyjmiesz Danę do swojej paczki???

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s