blog

sylwestrowa mozaika

… czyli ulga, szychta, pogrzeb (z katarem w tle)…

Rano na pocztę do rodzinnego miasta, po awizowany SMS-em polecony. Od przed świąt byłem w stresie, co to za cholerne pismo znów mi urzędy posyłają. Ulga: z wydziału finansowego, zapewne podatek od nieruchomości.

Potem pędem do roboty, doktór po raz pierwszy prawie zamknął zegar swojego zielonego Centa, czyli wskazówka otarła się o koniec skali, 160 km/h. No dobrze, z górki i trochę zawyża. No, ale ten, co mnie wyprzedzał tylko śmignął obok. 200 miał?

W robocie tak sobie, potem do sklepów, głównie na zakupy techniczne – obrzeża do półek i regał na drobiazgi.

Po powrocie do domu dowiaduję się, że umarła jedna z naszych świnek. Znalazła ją Ewa, maluchy się do niej tuliły. Mają jakieś 10 dni, ale jedno już je siano.

Dana prosi mnie na noworoczny toast.

Potem pójdę po łopatkę. Nadal jest w Cencie za siedzeniem, od pogrzebu poprzedniej świnki.

Nowy roku, bądź trochę lepszy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s