… dowód osobisty wyrabiał. Po czesku by była gra słów občan doktor vyřízoval občanku.
W Polandii jest gra z urzędami. Posłali doktora z miasta C do B po pewien papierek, którego i tak nie wydali mu do rąk. Kiedy do miasta C przyszedł pocztą, wręczono go tam doktorowi, by pojechał z nim, a jakże, do miasta B. Akurat doktór i tak jeździ jak najęty między tymi dwoma miastami, ale przypadek pokazuje, jak działają mechanizmy biurokracji. Oto obywatel ma fizycznie, osobiście krążyć od jednego urzędu do drugiego, aby udowadniać na piśmie to, co te urzędy o nim doskonale wiedzą… Który to mamy wiek? Telegrafu jeszcze nie wynaleziono?
A tata był dziś w domu sam. I obiad sobie ugotował. Pierogi ponoć dostały wrony, bo niezbyt się udały (doktór lepsze robi, z tych samych gotowców…).
Doktór se na penisku przywiózł zakładki Opery. No, mógł jeszcze książkę adresową programu pocztowego, ale to trzeba było pomyśleć. Bo dziewice to są dobre (ponoć) jako narzeczone. Dziewiczy komp jest do bani. A tu trzeba do ludzi mejlować, bo Dana przed laty wywaliła auto na złom, niewyrejestrowała i boi się mafii ubezpieczeniowej. A ta jest jeszcze gorsza od lekarskiej…