… spędziliśmy z Daną nad Jeziorem Goczałkowickim. Nasz drugi polski vandr. Była noc ze spoglądaniem w niebo przez korony drzew, było ognisko w lesie, powrót pociągiem.
Jutro pewnie znów nie będzie Szefa. Nikt mnie nie prosił o zastępstwo. No, zastanowię się co zrobić.