Wczoraj wieczorem zaszliśmy na cmentarz. Grób dziadków był już przygotowany na pogrzeb taty.
W milczeniu spoglądaliśmy na spiętrzoną wokół grobu glinę. Deska na dnie wykopu pewnie kryje pod sobą kości dziadka.
Cisza wiejskiego cmentarza z górami w tle, chłód jesiennego zmierzchu i ciepła twarz Dany. Zanuciłem jej piosenkę Bogusława Meca nie biegnij tak bez wytchnienia, na końcu jest tylko ziemia…