blog

rozterki

W przychodni sytuacja nadal niejasna. Już mnie to męczy.

Rozrusznik do Fiesty jeszcze nie nadszedł, tym samym na benzynę do Poloneza wydam to, co zaoszczędziłem na jego zakupie w necie.

Dana, zamiast odjechać do domu (?) w poniedziałek, została ze mną. Przepadł jej termin ciśnieniowego Holtera*) i stawiennictwa na  pracáku.

*) 24-godzinna rejestracja ciśnienia krwi (lub EKG)

blog

zastępstwo i pogrzeb

Jakoś udało się to pogodzić.

Zapisani pacjenci przyszli w porę, ale akurat zaczęły się korki w mieście i ledwo zdążyłem na pogrzeb.

Nad grobem przytuliłem Urszulę, mówiąc, że może na mnie liczyć.  Jestem twoim najbliższym męskim krewnym.

Wróciłem zmęczony i położyłem się.

Nikt nie wie, kiedy wraca Szef.

blog

wyjście na prostą 4

… prawie się udało.

Dyżur przeżyłem. Mama bez przeszkód trafiła w ręce kardiolożki. I okazało się, że operacja nie jest konieczna.

Zastępstwo przeciągnęło się, ale i to przełknąłem.

Po powrocie do taty i Dany dowiedziałem się, że jutro jest pogrzeb ciotki, bratowej taty. O jej nagłej śmierci wiedziałem już w niedzielę podczas vandru (wiwat telefony komórkowe), ale teraz okazało się, że tata nie chce jechać. Żeby go ludzie nie widzieli w obecnym stanie.

I jeszcze w skrzynce wezwanie do zapłaty zaległej faktury za prąd. Od stycznia zastanawiałem się, dlaczego rzeczona faktura nie nadchodzi.

blog

wszystko naraz

… zwaliło się na doktorową głowę.

Rano dzwonię do roboty, Szefa naturalnie nie będzie i naturalnie proszą mnie o zastępstwo. I nawet dzwonili, ale się nie dodzwonili. A figę, to bym dostał SMS-a.

Pacjenci. Prośba o wizytę domową. No dobrze… Dzwoni Tadeusz, czy wezmę dyżur, akurat coś mu wyskoczyło. Przedtem chciałem, ale on nie. A teraz, kiedy Dana zdecydowała się zostać ze mną jeszcze kilka dni (skoro nie mam dyżurów), mam siedzieć w robocie.

Za chwilę dzwoni mama. Jutro rano trzeba ją odwieźć autem na klinikę do Zabrza…

Danie wytłumaczyłem. Mamę sprzedałem znajomym. Jakoś to idzie.

Pacjentka, do której w końcu pojechałem na wizytę, miała mieć przeziębienie. Z poważną niewydolnością krążeniowo-oddechową zawiozłem ją do szpitala. Zapalenie płuc.

Dopiero wieczorem można było odetchnąć…

blog

udany weekend

… spędziliśmy z Daną nad Jeziorem Goczałkowickim. Nasz drugi polski  vandr.  Była noc ze spoglądaniem w niebo przez korony drzew, było ognisko w lesie, powrót pociągiem.

Jutro pewnie znów nie będzie Szefa. Nikt mnie nie prosił o zastępstwo. No, zastanowię się co zrobić.

blog

zamówienie z Paryża

Przyjmuję pacjenta, dzwoni mój telefon, numer mi nieznamy. No trudno, zasady obowiązują obie strony*), odrzucam rozmowę.

*) że druga strona zwykle ich nie przestrzega, to inna rzecz…

Potem oddzwaniam, okazuje się, że to zakład konserwacji antyków. Ale nie wiedzą, o co chodzi: szefa nie ma.

Dziś wieczorem dzwoni pani Teresa, szefowa, poznałem ją podczas ćwiczeń na studiach, była pacjentką na chirurgii. Znajomy klient z Paryża ma stare radio, czy podejmę się naprawy?

Podejmę, ale nie teraz. No i radio trzeba przywieźć do mnie…

Za rozrusznik do Fiesty na złomowisku chcieli 100 zł. Kupiłem w necie za 33, przesyłka w cenie.