Wczoraj byliśmy z Daną w koplani Guido w Zabrzu, a ściślej 320 metrów pod nim. Nawet przywieźliśmy sobie na pamiątkę kawałek węgla.
Notki na blogu nie napisałem, bo Dana był bardzo zgorszona, że uciekam do komputera w nasz ostatni wspólny wieczór.
Rano wstaliśmy trochę późno. Zaczęliśmy od próby uruchomienia naszej Fiesty. Niestety, stukanie w rozrusznik nic nie dało. Sam nie dałem rady rozpędzić auta do takiej szybkości, by Dana zapaliła. Na szczęście ktoś nam pomógł i podjechaliśmy pod blok, przezornie parkując tak, by można było łatwo wypchnąć auto na spadzistą uliczkę.
Czasu zostało niewiele, a chcieliśmy jeszcze upiec strudel, który Dana obiecała mi jeszcze przed przyjazdem. Kiedy zorientowaliśmy się, że czasu nam nie wystarczy, usiadłem do laptopa i znalazłem połączenie rezerwowe, pociąg późniejszy o godzinę. Definitywnie ostatni.
Strudel w sumie się udał, nadzienie bardziej niż ciasto. Jeden kawałek przeznaczyliśmy dla mojego taty w szpitalu. Jak to zwykle bywa, mimo przesunięcia terminu o godzinę, i tak wyjechaliśmy w ostatniej chwili. Popadywał śnieżek, warunki były nienajgorsze. W połowie drogi poczułem, że coś chrupie pod letnimi oponami naszego auta. Jechaliśmy powoli prawym pasem, prawie nikt nas nie wyprzedzał. Kiedy sam zabrałem się do wyprzedzania kolumny tirów, nagle poczułem że auto pływa na boki (przedtem tylko ślizgało się przy próbie dodania gazu pod średnią górkę).
Z poślizgami lodowymi i czasowymi w końcu dotarliśmy pod szpital. Tańczące auto zdołało wyjechać pod górkę, zaparkowałem je po nawróceniu, by mogło zapalić bez pomocy rozrusznika… i bliźnich. Poszliśmy wprost na dworzec, bo było już późno.
Dopiero po odjeździe pociągu wstąpiłem do taty. Jest osłabiony, ale zaczął jeść. Pytał, czy nie mam przypadkiem czekolady…
Pociąg, którym jedzie Dana, ma 5 minut spóźnienia. Właśnie przesiadła się do lokalnego szynobusu. Koleje czeskie umożliwiają śledzenie ruchu pociągów przez Internet.
Tagi na kartki. No cóż, w rocznicę stanu wojennego… Obywatelu blogerze, macie tagów 250 i tyle wam musi wystarczyć.