Po południu wsiadłem na rower i pojechałem na oględziny Fiesty. Wygląda nieźle, jeździ świetnie, sprzedający budzi zaufanie. Jutro panu powiem ostateczne słowo, kiedy będę po rozmowie z dziewczyną.
Pogoda piękna, wręcz upał. W drodze powrotnej wstępuję do Biedronki po lody. Teraz do mamy. Przepraszam, spieszę się, bo kupiłem lody…
Daj mi skosztować…
Czyli mama wraca do zdrowia.
Wieczorem dzwonię do Dany. Nie jest źle. Chce o czymś pogadać w cztery oczy, ale nasz związek trwa.
Jutro kupuję dla niej to auto.