blog

zaś bydzie żałoba

narodowo? Już strasznie downo nie była.

A mówią, że samoloty są bezpieczne. Doktór wiy swoje.

A z tym Katyniem to se uż downo mogli dać spokój…

P.S. doktorowi jest żal każdego człowieka, ale jak coś się dzieje tym na górze, to ma Schadenfreude.

… najlepsze są reakcje czeskich internautów na aktualne.cz: czemu to nasz samolot rządowy nie spadł

P.S. 2. doktór się napił koniaku. To trzeba opić.

blog

fortel pana Edzia

Leniwy, dyżurowy poranek. Ja sobie śniadam, a pan Edzio, nasz pijaczkokonserwator, wchodzi i pyta, czy może usiąść. Bo u pana doktora taki spokój.

Pewnie coś chce – zaświtało mi.

Mam problem, teściu w nocy się budzi i śpiewa kościelne pieśni.

Aaaa, wiem, o co chodzi. Pan Edziu bardzo lubi tabletki na sen o nazwie Nasen, a ja mu ostatnio zacząłem robić wymówki, że coś za dużo tych recept dostaje.

Napisałem receptę. Nie na teścia, bo nie nasz pacjent, na naszą pielęgniarkę.

Pan Edziu miał fuksa. Gdyby teściu śpiewał w nocy pieśni komunistyczne, doktór recepty by nie dał. Bo sam czasem śpiewa Międzynarodówkę.

blog

doktór diagnostą jest

… ale samochodowym. Ma nawet stetoskop.

W Maluchu, aby zlokalizować źródło podejrzanych stuków, posłużył się inną metodą. Zdjął pasek klinowy, po czym uruchomił silnik Malca.

No i przestało stukać. Czyli (prawie) wszystko jasne.

Proste chwyty diagnostyczne, to doktór lubi. Grzebać się w bebechach Malca – cokolwiek mniej. Zresztą pogoda akurat się kończy… no i na dyżur trzeba jechać.

Żeby fotki z vandru na pokazywarkę wrzucić, aukcje w spokoju poprzeglądać.

Nima jak dyżur. Płatny odpoczynek od życia.

blog

co stuka w Maluchu?

Tego doktór jeszcze nie wie. Zaczął w pojeździe grzebać, trochę przestawił zapłon i oto Maluch raźnie reaguje na gaz. Po prostu Formuła 1 w porównaniu z tym, co było. Nawet się doktór przejechał po mieście – BEZ PASÓW i PAPIERÓW. No i bez trójki 😉

Jak doktór grzebał się z tyłu Malca, uwagę jego zwróciły dziwne odgłosy, dobiegające z okolicy dmuchawy, jakby coś się tam nieregularnie telepało.

Co wszystko się jeszcze w tym Maluchu skićka? Taki zadbany, z niewielkim przebiegiem i jasną przeszłością, a robi więcej niespodzianek, niż doktorowe zajeżdżone Kombi…

… a może czuje, że to Kombiaczek jest do kochania, a on tylko do jeżdżenia?

Ale Maluszka doktór też lubi. Zawszeć to gaźnikowiec, bez wtrysków, wytrysków, airbagów, komputerów i innych przemądrzałości.

P.S. a jutro doktór znów do roboty jedzie. Autobusem, bo klina w rowerze nie naprawił. Zresztą ma padać, czyli trzeba przynieść paczki z ogrodu – tę od kuriera i tę, co tkwiła w Maluchu…

blog

znowu w pracy

Jak długo mnie tu nie było? Nawet nie wiem… Jak tam po urlopie? – spytał ktoś żartem…

Pacjentów było więcej, niż zazwyczaj. Część z nich przyszła specjalnie do mnie.

Po godz. 18 tradycyjnie już spokój. Pogalaliśmy z Daną przez Skype, m. in. o zakupie pary śpiworów, które można by połączyć bokami…

blog

wyszło słońce 23

… i zaraz się doktorowi poprawił humor.

Również dlatego, że dał zdrowy odpór kapitalistycznym naciągaczom, co mu przysłali segregator, trzy torby podróżne i 36 kart na temat urządzania ogrodu. To wszystko za jedyne 9,95 zł, ale…

… zanim by doktór skompletował całą serię, wykosztowałby się nieźle. Dokładnie nie wiadomo, bo nie podali, ile tych kart ma jeszcze być.

felietony

felieton na 9 kwietnia 2010

Zmierzch papieru?

Tuż przed świętami wybrałem się na pieszą włóczęgę. Większość wagi mojego chlebaka tworzyły mapy i kolejowy rozkład jazdy. Technika poszła tak do przodu, że zamiast nich mógłbym mieć przenośny komputer, zawierający te same dane, a w razie potrzeby łączący się z Internetem po dodatkowe informacje, np. odjazdy autobusów. Cena i waga takiego sprzętu nie stanowi już bariery, raczej pojemność baterii i zasięg sieci komórkowej. Pewnie i to wkrótce przestanie być problemem, czy warto więc kupować kolejne mapy?

Może jestem staroświecki, ale wolę mapę i kompas od nawigacji GPS. Nie tylko dlatego, że te pierwsze są bardziej niezawodne i nie są przemądrzałe. Papier jest tak przyjazny człowiekowi, że inne media wciąż zostają w tyle. Mają inne zalety, głównie szybkość. Coraz rzadziej piszemy listy i kartki. Tym większą radość sprawiły mi spóźnione życzenia, które nadeszły dziś pocztą.

Dla „Dziennika Zachodniego“, 6 IV 2010