Tego doktór jeszcze nie wie. Zaczął w pojeździe grzebać, trochę przestawił zapłon i oto Maluch raźnie reaguje na gaz. Po prostu Formuła 1 w porównaniu z tym, co było. Nawet się doktór przejechał po mieście – BEZ PASÓW i PAPIERÓW. No i bez trójki 😉
Jak doktór grzebał się z tyłu Malca, uwagę jego zwróciły dziwne odgłosy, dobiegające z okolicy dmuchawy, jakby coś się tam nieregularnie telepało.
Co wszystko się jeszcze w tym Maluchu skićka? Taki zadbany, z niewielkim przebiegiem i jasną przeszłością, a robi więcej niespodzianek, niż doktorowe zajeżdżone Kombi…
… a może czuje, że to Kombiaczek jest do kochania, a on tylko do jeżdżenia?
Ale Maluszka doktór też lubi. Zawszeć to gaźnikowiec, bez wtrysków, wytrysków, airbagów, komputerów i innych przemądrzałości.
P.S. a jutro doktór znów do roboty jedzie. Autobusem, bo klina w rowerze nie naprawił. Zresztą ma padać, czyli trzeba przynieść paczki z ogrodu – tę od kuriera i tę, co tkwiła w Maluchu…