blog

doktór informatykiem

No bo co mu zostało…

Oddać lapa do naprawy? Żeby się ten i ów puszył? Z prywatnymi plikami, które mogą nie wejść na peniska? Dopuścić do sytuacji, że Tadeusz wróci i zastanie program medyczny niedziałający?

Doktora FORTRAN-u uczyli (język programowania typowy dla szafowych komputerów Odra…), potem był PC z Windą 95. Ale… doktorowi się zalubił DOS. Bo DOS jest jak auto z PRL. Trzeba umieć w nim pogrzebać. No i może sobie na to pozwolić  zwykły śmiertelnik. Na poziomie plików konfiguracyjnych.

Doktór nie jest administratorem lapa. No trudno, w obozie jest komendant, w kompie admin. Ale… doklikał się gdzie trzeba. I co zrobił?

Program działa. A co doktór mu zrobił, tego nie powie. Bo blog nie jest na hasło.

blog

zagadkowy lek

Przychodzi baba do lekarza… Albo chłop? Nie do lekarza, do rejestratorki. Prośba o recepty – jak zwykle, powtórzenie leków od innego lekarza.

Ładnie wykaligrafowana karteczka. Jeden lek znany, drugi: Isocort 20 mg.   Typuję jakiś steryd, ale taka dawka? Nie ma w książkowym wykazie; pewnie nowe wcielenie starego leku. Internetu nie mamy, bo to ta druga przychodnia. Dzwonię do naszej głównej siedziby, szukają, nie znaleźli. No to dzwonię do apteki. Nie, nawet oni nie znają żadnego Isocortu.

Wiecie, co to miało być?

Zocor.

blog

komputer się p-doli

… doktorowi. Oczywiście soft, nie hard.

Program medyczny pracuje w przeglądarce internetowej (ale w mojej ulubionej Operze nie chce, więc używam Internet Explorera). Wcześniej trzeba uruchomić EasyPHP. No i klops, niejaki Apache nie chce działać.

Chmwd.

Gadu-Gadu działa. Allegro też. Nawet blogować można…

Doktór miał wczoraj depkę. Mówiąc z czeska, depkę jaxviňa.

blog

koniec łykędu ;-/

Na początek dyżurowego maratonu weekend był dobry. W sumie – luzik, choć człeka dopadł Weltschmerz.

Od jutra jazda na ostro. Wprawdzie zainstalowałem się w pokoju, który normalnie należy do Tadeusza (wolny gabinet lekarski, pełni rolę dyżurki), ale i tak  trudno będzie przetrwać cały tydzień. Gdybym nie miał tego pomieszczenia, ciągle bym przed kimś uciekał z całym swoim dobytkiem…

No i za ile? Za 70 złotych dziennie??? Wypłaty jeszcze nie było, więc nie wiem, ile mi dali za poprzednie dzienne szychty. W porównaniu z tym 150 złotych za dyżur popołudniowo-nocny jeszcze obleci…

blog

otrzeźwienie

Trudno powiedzieć, że się w nocy upiłem… Ale na pewno długo się zasiedziałem i na koniec jeszcze obżarłem…

Wcześnie rano zbudziło mnie tupanie drewnianych chodaków. Normalka, to nasza pielęgniarka. Pani  Dagmara… protegowana Szefki, znana z tego, że jakimś dziwnym trafem to, za co niby odpowiada, bardzo często nie jest zrobione. Potem przywlekli to wczorajsze dziecko na zastrzyk, ale było dzielne: wrzeszczało mniej, niż poprzednio. A zastrzyk ponoć jest naprawdę bolesny…

Dzionek wstał słoneczny. Nie ma wiadomości od Dany… po chwili pojawia się na Gadu-Gadu. Została w domu, nie przyjedzie.

Pani K. przychodzi po zastrzyk na nerwy. I jeszcze wyjazd do pani J., co jej nogę ucięli. Syn (?) tępo spogląda zza stołu, na którym ma kilka telefonów komórkowych (ale takich współczesnych, w odróżnieniu ode mnie). Komputer z płaskim monitorem i ogromny płaski telewizor; muszę prosić, by go ściszyli.

Wracam do przychodni. Dojadłem drugi z pary kołaczy, które kupiłem z myślą o sobie i Danie. Pisze, że się położyła, bo źle się czuje. Ja też się kładę. Dręczą mnie ciężkie, duszne sny.

blog

niepewność 26

… doktora trapi.

Dzień się zrobił słoneczny, roboty nie było dużo. Doktór jednak był zmęczony, położył się i spał.

Potem rozmowa z Daną na GG. Czuje się nijako, nie wiadomo, czy przyjedzie. Rano da znać…

Doktora brzuch boli, więc się leczy Krupnikiem (nic innego się w doktorskiej szafce nie ostało…). Mocny, idzie do głowy. Jak to mówią Czesi? Kierowca ma być wesoły?  A lekarz nie??

Smak doktorowi przyszedł na piękny egzemplarz Polskiego Fiata 125p, wprawdzie już MR, ale wczesny – 1975 rok i świetnie zachowany. Jest wyrejestrowany, ale co z tego? Blachy i papiery się ma. Hmmm… badania się skończyły, a teraz, póki przód rozbity, nowych się nie podbije…

Ech, mieć takiego fajnego diagnostę samochodowego, jak fajny bywam dla pacjentów… Dlaczego tylko ja firmuję wszelkie lewizny, nieraz za darmo?