blog

jak w taki dzień deszczowy…

Rano obudził mnie wrzask dziecek. Jedno przyszło na zastrzyk, drugie mu wtórowało. Ja wiem, że ludzkość jakoś musi uzupełniać straty naturalne, ale dlaczego nie można robić od razu dużych dzieci? Tak, jak się teraz sprzedaje akumulatory. Zalane, naładowane. Gotowe do użytku.

Nie mam zadatków na pediatrę. Na tatusia chyba też na razie nie. No trudno. Najpierw chcę się wyszumieć na motorze (wuefemka wystarczy, tylko gdzie ją kupić?), potem może się ustatkuję i przyjdzie mi ochota na bycie statecznym facetem.

Chłodny, dżdżysty poranek. Doktór niewyspany, brzuch go boli, w nosie wierci. Doktór jest jak silnik Malucha zaraz po odpaleniu: sił mu starcza ledwo na podtrzymanie własnych obrotów. Pacjenci, trzymajcie się z daleka!

… a ta muzyka z poczekalni? Zwykle puszczają Radio Zet. Która piosenkarka ma taki głos? Zupełnie jak Anna Jantar…

Bo to jest Anna Jantar. Pielęgniarkę coś wzięło na wspomnienia i słucha jednej jej piosenki za drugą. Ech, nasza młodość…

W marcu będzie 30 lat od tragicznej śmierci tej piosenkarki. Jak by dziś wyglądała, czy nadal by śpiewała?

Nic nie może przecież wiecznie trwać…

Ale ona pozostała młoda i piękna. Na zawsze.

blog

pani Klara żyje!

To miła wiadomość na początek dyżurowego maratonu. Kiedy ją zabierali do szpitala z objawami udaru, nie dawali jej wielkich szans. Podobno jest już w domu!

Pacjentów multum, ale już ich załatwiłem. Kolejka jak ssyn była do skrzyżowania, to doktorowy Maluch się wkurzył i na czerwonym przejechał. No bo się jechało autem do roboty; po drodze na czeską pocztę po paczki. Przyszedł film Vesničko má středisková, to sobie z Daną pooglądamy… Kiedyś go widziałem, niezbyt zapamiętałem, ale Dana stale do niego nawiązuje. Bo ty jesteś jak tamten doktor

blog

przed dyżurowym maratonem

Trzeba trochę odgracić dom, bo mama w nim zostanie sama prawie 10 dni. Właśnie zaglądnąłem do paczki, którą wiozłem z Nowego Targu – wszystko w porządku, ten niemiły trask przy manipulacji z nią pochodził od styropianu, którym wyłożono wnętrze. Na razie wróci do łazienki, jakoś się tam mieści.

W kuchni bateria po wymianie głowic sprawuje się całkiem przyzwoicie, czyli na froncie wodnym chwilowe zawieszenie broni. To dobrze, bo wypada otworzyć kilka innych frontów.

Kombi wróciło na swoje miejsce na podwórku i Maluch ma wolną drogę. Do szczęścia brakuje mu tylko trzeciego biegu… i znów coś nie tak z zapłonem. Chyba regulator odśrodkowy. A chcę nim jutro jechać na ten megadyżur, by w razie potrzeby odskoczyć do domu i szybko wrócić. Do domu lub na stację po Danę.

Dzwonił dziś po raz drugi pan, który kiedyś chciał się poradzić w sprawie radia do swojego zabytkowego auta. Chce się spotkać, pogadać. To miło, bo było mi trochę przykro, gdy po uzyskaniu porady już się nie odzywał. Ech, to moje Kombi tyle jeszcze wymaga pracy. Najważniejsze będzie ustawienie geometrii. Chyba jednak miało przed laty wypadek. Gdyby geometria była nieodwracalnie naruszona, trzeba będzie pomyśleć o innym egzemplarzu. Ale za tych 10 lat takich aut bardzo ubyło, a ceny wzrosły. No zobaczymy. Najgorsze jest, że nie można pozbyć się ubezpieczenia OC. A tak bym sobie nakupił multum aut i coś porządnego sklecił.

Do dyżurowego gospodarstwa dodaję małą grzałkę. Kiedy inni śpią, głupio mi wchodzić do pokoju socjalnego (i tam się sypia, NIKT nie ma dyżurki) i sprawiłem sobie radziecki kubek do gotowania, ale jest bardzo powolny w działaniu. Mam tam ładowarkę do telefonu (do paluszków też była, ale chyba ktoś mi ją zwędził…), płyty CD-R (do pirackiego kopiowania nagrań), żelazny zapas trwałych wiktuałów, zapasową bieliznę… Słowem – zestaw do dyżurowego survivalu. Nawet podręczniki medyczne, ale… na dyżurach jest tyle innych ciekawych rzeczy do robienia…

Przed megadyżurem też. Może nie takich ciekawych, ale koniecznych. Czyli na dziś już dość tego blogowania…

blog

doktór hydraulikiem 27

… dziś był i dlatego nawet przegapił temperówkę na korbkę, na którą sobie na Allegro zęby ostrzył.

Jugosłowiańska bateria w kuchni wymaga innych głowic, gniazdo zaworu jest głębsze. Skubany Tito. Nawet Cast(r)o nie pomoże… Skończy się to wymianą całej baterii. Ale na razie działa. Doktór w PRL chowany, to reanimować wszystko umie. Prócz ludzi…

blog

tuż przed dwunastą

… odpalił doktór swoje Kombi, stojące od sierpnia – na pierwsze przekręcenie kluczyka i wycofał spod krawędzi dachu. Nie minęło pół godziny, a na miejsce, gdzie dotąd Kombi stało, spadł śnieg z dachu. Kombi już takie przygody zaliczyło… ale nie zawsze bez szwanku, więc lepiej ich unikać.

Choć do blacharza i tak trzeba się będzie wybrać – z powodu nieszczęsnej sarny. Dlatego tak długo Kombi nie jeździło.

blog

przed megadyżurem…

który mnie czeka od piątku (dwa weekendy i tydzień pomiędzy nimi – Tadeusz bierze urlop), zrobiłem dziś zakupy żywności – konserwy, słodycze, zupki. W Biedronce oczywiście. Przy okazji otestuję kilka rodzajów tanich konserw, z myślą o rowerowych i pieszych wędrówkach.

Bo w powietrzu czuć już wiosnę. Dzwoniłem dziś do taty, słyszał śpiewy ptaków, które przylatują o przedwiośniu. Tato, tatusiu… obyś jeszcze wiele wiosen miał przed sobą. Kiedyś tak smutno powiedziałeś, że jedno marzenie już ci się nie spełni: zobaczyć Alpy. A dlaczego nie? Wyremontujemy moje Kombi, nauczę się po niemiecku… Tatusiu, poczekaj. Chcę cię jeszcze mieć…

Może na mój megadyżur zawita Dana?

blog

zimą z dyżuru…

… wracał doktór nietypowym sposobem: bus odjechał 4 minuty wcześniej i wyglądało na to, że ponad godzinę przyjdzie czekać na kurs PKS. W nocy wróciła zima, było całkiem ładnie, więc doktór wybrał się na spacer.

Dzień dobry, dokąd się pan doktor wybiera?

Do domu, autobus mi uciekł

A po mnie za chwilę przyjedzie koleżanka, jedziemy na szkolenie, możemy pana doktora zabrać.

Kobieta w średnim wieku, mówi, że moje leczenie pomogło jej na bolący bark, ale teraz ma znów problem z kolanem…

Może wśród ludzi, od których zależy los mojej ewentualnej sprawy sądowej, też będą dźwięczni pacjenci?

Jestem w domu sam. Wychodzi słońce. Mama wraca z kościoła i chciałaby się przejechać za miasto na spacer – autobusem miejskim. Na razie gotuje obiad, a ja odśnieżam auto, by je odpalić i usunąć spod krawędzi dachu, bo śnieg z przodu już poleciał, z tyłu też ma ochotę.

Po obiedzie słońce już przygasa, mama rezygnuje ze spaceru. Ja się kładę, bo co chwilę przysypiam. Noc dyżurowa była spokojna, ale tradycyjnie się nie wyspałem. OK, w końcu to praca, choć nadal czas dyżuru w przychodni nie jest liczony jako czas pracy. Nie wiem tylko, jak ja to całymi miesiącami znosiłem: albo po dyżurze, albo przed.

Napstrykałem benzyny do gaźnika, ale nie zapalałem silnika. Roztopy chwilowo ustały.

Zaszalałem na Aukro (czeska mutacja Allegro – oczywiście kupiłem radio, austriacki pierwowzór Szarotki). Żeby było jakieś mocne wrażenie, bo wczorajsze wino mnie rozczarowało. No i wypiłem go tylko 2 pojemniki na mocz. Bo to nasze ulubione naczynie, kiedy z Daną drinkujemy. Podczas vandru miało służyć jako pojemnik na cukier…

blog

alkohol na dyżurze

doktór będzie pił (nie po raz pierwszy…).

W drodze do Biedronki (po keczup dla siebie i sucharki dla pielęgniarki) obmyślał linię swojej obrony przed sądem, jeśli rzeczywiście przed nim stanie. I dla hecy se kupił napój winopodobny. Żeby nie być prawdziwie winnym.

A teraz się napije. Herbaty najpierw.

Za zdrowie Dany, bo ma urodziny.

A niektórzy nie wiedzą, co to są urodziny Wedla.  No, przyszła strapiona aptekarka (!) z receptą na lek, którego niet w hurtowniach, żeby doktór napisał coś podobnego. A jak sie już receptę pisze, z PESEL-em i jest się spostrzegawczym gadułą, to ..0722… sprowokuje od razu stosowny komentarz.

Doktór jest gawędziarzem. Czy mu to pomoże przed sądem?

No to wypijmy jeszcze za trzeźwy rozum sędziów 😀

blog

doktór pokonał Danę

… w teście z języka czeskiego. Sama chciała. Zdobyła 24 punkty na 30 możliwych, ja – 26. No dobrze, w 2 pytaniach skorzystałem z Wikipedii, jednak nie do szukania odpowiedzi, ale lepszego zrozumenia pytania (np. w języku czeskim jest inna numeracja przypadków gramatycznych).

Czyli idziemy sobie łeb w łeb. Nie ma się co załamywać, Dano. Sukces jednego z nas nie jest przegraną drugiego.

Pada mokry śnieg. Czasem przyjdzie pacjent. Latająca Doktorka wróciła z macierzyńskiego, robi USG.

Postawią mnie przed tym sądem?

Nigdy nikogo nie prosiłem o polskie obywatelstwo.