Pacjentów nie było wielu, żadnego wyjazdu. Ale z samego rana pani z dzieckiem. Co było dziecku? Nie pamiętam, w sumie nic.
Potem spokój, tylko parę telefonów. Starsza pani nagle zaczęła tracić pamięć. I ciśnienie ma 100/70. Hmmm… Może pogoda? Chyba zrezygnowali, bo już drugi raz nie dzwonili.
I drugi telefon: kobieta w średnim wieku z nawracającym nerwobólem nerwu trójdzielnego. Z tego powodu objadła się lekami i wymiotowała, długo i wytrwale, teraz jest osłabiona. Było pogotowie, dało zastrzyk i bez zmian. Dzwoni mąż, jest lekko arogancki, przynajmniej takie mam wrażenie. Chciałby, żebyśmy przyjechali z kroplówką. A pogotowie odjechało przed 40 minutami. Mówię, że lepiej do szpitala, to się zbada poziom potasu. A kroplówek i tak w domu nie podłączamy.
Po kilku godzinach dzwoni znów ten sam pan, tym razem rozmowa jest w innym tonie. Prosi o poradę, w razie czego przyjedzie.
Pod wieczór przyłazi dziwny pacjent Szefa (takich ma większość…) i najpierw waha się, czy pójść do mnie, potem przez kwadrans nie mogę z niego wydostać, czego właściwie mu do szczęścia brakuje. No, nareszcie: tomografii brzucha, bo mu w USG wyszła miażdżyca aorty, a idzie na koronarografię i w razie czego mu wszystkie rury naraz wyczyszczą. Tak przynajmniej mu powiedział jakiś kompan.
Zanim to z niego wydusiłem, zameldował się drugi pan – z chorą żoną. Przepraszam mojego nudziarza, nie za to, że go opieprzyłem (to później), ale chcę zobaczyć tę panią, bo pielęgniarka melduje, że czuje się słabo. Kobieta słania się na nogach. Pielęgniarka podłącza jej kroplówkę, a ja szukam skierowania na tomograf.
Z pierwszym pacjentem rozstajemy się w zgodzie – po obustronnych przeprosinach. Wracam do pacjentki. Oboje z mężem są bardzo miłymi i interesującymi rozmówcami. Kroplówka kapie długo, potem następna. Nie nudzi się nam: oboje kończą właśnie pisać przewodnik po Korsyce. Pacjentka po litrze kroplówki już pewniej staje na nogi. Na drogę daję jej skierowanie do szpitala – na wszelki wypadek.
Szkoda, że nie poprosiłem o kontakt z wydawnictwem. Nie wypada jednak wykorzystywać takich sytuacji do załatwiania własnych interesów… Ten zawód zobowiązuje do pewnej przyzwoitości. Na ogół w jedną stronę…