blog

szukamy pracy

Dana ma dziś rozmowę kwalifikacyjną. Poprzednio nie dojechałe, bo Škoda 105 odmówiła posłuszeństwa w drodze na odległą stację (chyba zapchał się gaźnik), więc tym razem dla pewności pojechała pociągiem ze swego miasteczka. Więcej nie piszę, by nie miała żalu, że zdradzam jej sekrety.

A ja przed chwilą przestudiowałem czeską ustawę o zawodzie lekarza. Nie powinno być problemów, polskie prawo wykonywania zawodu jest uznawane, czeka mnie tylko rozmowa kwalifikacyjna w ministerstwie, ponieważ nie mogę w inny sposób wykazać się znajomością czeszczyzny.

Najsympatyczniejsze w tej ustawie (choć mnie akurat nie dotyczy) jest to, że język słowacki traktowany jest na równi z czeskim. Obawiam się, że Słowacy nie uznają czeskiego. Na razie nie szukam tam pracy, po prostu trochę mi smutno…

blog

kółko i krzyżyk

… namalował sprejer w Żywcu i ktoś się w tym dopatrzył symbolu faszystowskiego. Buzeruje policję, a policja tym razem okazała trochę więcej rozumu i sprawę olała.

Jeżeli w Polsce nie ma większych problemów, niż kóło i krzyżyk, to bardzo się cieszę.

A co do neofaszystów, to niestety w wielu przypadkach upominają się o słuszne sprawy. Szkoda, że akurat oni, bo w oczach wielu ludzi kompromitują każdą rzecz, której się chwycą. Ale dla mnie nie jest ważne kto, ale co mówi.

P.S. White Power to dla mnie raczej synonim energetyki wodnej…

blog

no co, poniedziałek…

Czyli nie wypada narzekać na wysyp pacjentów. Ale minęła magiczna godzina 18 i doktór już odetchnął.

Wyszukał w Sieci piosenkę, która znów mu wpadła w ucho: czy ktoś ich jeszcze razem widział? Grali ją w radiu, kiedy jechał do roboty autobusem. Formacja Nieżywych Schabuff nadal istnieje? I to jest przebój z 2008 roku? Doktór miał wrażenie, że już dość dawno temu słyszał go po raz pierwszy.

Bo o Formacji wie od czasów ich nagrania Klub wesołego szampana: a gdybym był młotkowym, w fabryce z młotkiem szalał… o ciele i łóżku też tam było… A wtedy doktór był na praktyce pielęgniarskiej po pierwszym roku studiów, szalał nie w fabryce, ale na oddziale geriatrycznym. Wyciągnął z dołka pewną staruszeczkę, która potrzebowała po prostu dobrego słowa. A piosenka, gdzie śpiewano o łóżku i ciele nastrajała go bardzo, bardzo…

To było dawno. Po torach PKP kursowały jeszcze gdzieniegdzie parowozy, w Dzienniku Telewizyjnym pokazywali sekretarzy PZPR. A w gazecie napisali bzdurę, że na Zachodzie mają telefony, które nie potrzebują kabli i tym samym wreszcie jest szansa, że i w Polsce ludzie się doczekają telefonów… [to się nawet za kilka lat po części sprawdziło – wśród pierwszych abonentów Centertelu byli ludzie, którzy potrzebowali mieć jakikolwiek telefon, byle już].

Dziś około dziesiątej nad ranem wyrwali doktora z łóżka – że telefon do niego. Czyżby Tadeusz, pytając o poniedziałek, miał na myśli zastępstwo od rana? – przemknęło doktorowi przez myśl. Ale rodzicielka anonsuje: jakaś rozmowa po czesku.

Z Czech, ale po słowacku. Agencja pośrednictwa pracy. Mają oferty dla lekarza.

A teraz, nie wiedzieć czemu, w duszy doktora cichutko gra piosenka Kristiny: Horehronie [region na Słowacji, kotlina górnego biegu rzeki Hron, za pasmem Niżnych Tatr]. Najkrajšie stromy sú na Horehroní. [stromy – drzewa]

To tyle, bo właśnie na GG pojawiła się Dana…

blog

krótka niedziela 31

Nie wiem, dlaczego wczorajszy dzień tak mnie zmęczył.

Rano odsypiałem dyżur, mimo spokojnej nocy. Potem już był czas iść na dworzec, by dotrzeć na czas do państwa Mališów. Trudno uwierzyć, że to już rok upłynął – zawsze bywam zapraszany początkiem stycznia. Ucieszyłem się, że niby wszystko po staremu, ale… pan Mališ coraz słabszy. Już bym do pana doktora do domu nie zaszedł.

Czy za rok znów będę mógł napisać, że niewiele się u nich zmieniło?

Po powrocie od nich znów wlazłem pod kołdrę i drzemałem.

Z powodu wczorajszego zmęczenia nie poprzeglądałem aukcji na dyżurze, robię to teraz. Danie było chyba przykro, że nie poświęcam jej dość uwagi na GG.

blog

šukają doktora

oj, šukają…

ANASTAZJOLOG 

Firma:
klient serwisu gazetapraca.pl 
Lokalizacja:
PL, mał. KRAKÓW 
Data dodania:
2009-12-31 (9 dni ) 
Podobne ofery: ANASTAZJOLOG KRAKÓW 
ZOL w Krakowie przyjmie do pracy od zaraz […] oraz ANASTAZJOLOGA 1/8 etatu tel. 0-12…….

Jak zwykle, nie mnie šukają.

Hmmm, ten anAstAzjolog to jakiś takiś ginekolog, ukierunkowany na Anastazje?

Kurde, jak daleko zaszła dziś w medycynie specjalizacja…

blog

doktór jest złyyy!

Nad ranem wyjazd. Od rana pacjenci. Ciurkiem.

I zgagę ma doktór. I seksu by się mu chciało. Ale przede wszystkim spać (nawet solo).

I jeszcze puścili w poczekalni Radio Zet czy coś takiego.

No, mogli puścić Radio Maryja. Nigdy nie jest tak źle, że by nie mogło być gorzej.

blog

zima na całego

Przed pracą zajechałem do Wisły po radio samochodowe, kupione na Allegro: Safari, pierwsza wersja, świetnie utrzymane. Mimo stale padającego śniegu autobusy jeździły regularnie. Nawet za bardzo – jeden uciekł… ale do przychodni dotarłem z niewielkim tylko spóźnieniem.

Pacjentów nie było wielu, ale ogarnęło mnie silne zmęczenie. Pogoda?

Jedna wizyta domowa, jakieś bóle pod łopatką i arcydziwne EKG. Pacjent się zarzeka, że zawsze był zdrów, ale potem w komputerze znajduję zapisy wcześniejszych jego problemów. Byle tylko w nocy nie było drugiego wezwania.

Telefon. Co znów ktoś chce? Mama?! Co się stało?! A, to tylko państwo Mališowie z Zaolzia zapraszają mnie na niedzielny obiad. Sympatyczna para emerytowanych nauczycieli, stracili obu synów. Zawsze mnie goszczą po świętach, w styczniu. Mam wrażenie, że odnajdują we mnie cień swych utraconych chłopców…

Niedziela będzie trochę poszarpana. W poniedziałek dyżur. Potem chcąc-nie chcąc mam luz. Może w przyszłą sobotę pojadę do Warszawy po radio? Ciekawe, co za tabor obsługuje kursy Interregio? Pewnie coś na kształt jednostek EN 57…

Czemu nie? Poproszę następną porcję wspomnień z PRL.

blog

zimne światło

Ech, ta latarka LED jest jak kapitalizm. Bardziej wydajna, ale trudno ją polubić. No cóż, najważniejsze jest na wędrówce nie zostać bez światła, a pod tym względem jest po prostu lepsza. Ciekawe, czy są produkowane reflektory LED do rowerów, do zasilania z dynama. Bo z 3 watów to by było dużo światła… Trzeba będzie zmierzyć pobór prądu tej latarki. No i chyba kupię ich więcej – na zapas i dla Dany. Idee socjalistycznego kupowania wiecznie żywe: jak coś fajnego zobaczysz, to kup ile wlezie.

Szkoda, że doktór na początku kapitalizmu o nich zapomniał. Bo teraz mu się rozpada ulubiony chlebak, jeszcze socjalistyczny. Wtedy go kupił w wyprzedaży u Żółtków,  ale powiedział sobie: koniec kupowania na zapas.  Nastała nowa era, wszystko będzie.

No i jest wszystko, co kiedyś mieli tylko na Zachodzie. Bezrobocie. Doktór se wczoraj wypełnił witalne kukuryku i zaraz dostał ofertę pracy. Akurat, że to była pomyłka. No pewnie, kto by chciał lekarza bez specjalizacji i to jeszcze z polskim obywatelstwem.

Oskrzela się doktorowi zwężyły, jakieś przewlekłe zapalenie. Źle się dycha. No bo się w nocy zmarzło, doktorowi w półśnie chodził po głowie polar, ale był zbyt rozespany, by po niego sięgnąć. Dano, gdzie jesteś? Przytul mnie.

Gdzie? Na rozmowie kwalifikacyjnej u T-Mobile. Lubię tę sieć, bo u mnie w domu ma chyba najlepszy sygnał.

A Dana miała dziś rano jechać na stację swoją Škodą 105. Może kiedyś mnie puści za kółko? Zawsze chciałem poprowadzić auto, które ma dużo okrągłych zegarów w chromowanych oprawkach…

Ta oferta pracy dość mnie zainteresowała: zakład dla przewlekle chorych. Pewnie by mnie polubili… No i Vysočina, z mieszkaniem. Chyba jednak napiszę.

blog

Dana się pozbierała

z szoku. Znalazła powiernika we mnie, a ja… w blogu. I tutaj właśnie doszło do zderzenia. Nie wiem, co ją tak bardzo zabolało, bo chyba jednak żadnych jej sekretów na blogu nie ujawniłem.

Najważniejsze, że już się z tego zbiera. Pomyliłam świat wirtualny z realnym.

Za to ja mam problem z Operą, ulubioną przeglądarką (kiedyś ją znalazłem w komputerze służbowym, zainstalowaną przez Tadeusza – i spodobała mi się na tyle, że nawet wybaczam jej ten fakt). Neostrada uparcie po swym uruchomieniu nastawia mi Internet Explorer jako domyślny; kiedy otwierałem Operę, pytała, czy życzę ją sobie w tej roli. No i raz zaznaczyłem pole „nie zadawaj więcej tego pytania”. Sądziłem, że efekt będzie taki, jakbym za każdym razem odpowiedział twierdząco. A tu figę! Odsyłacze otwierają się w IE, choć w jego nastawieniach czytam, że nie jest domyślną przeglądarką. W nastawieniach Opery nigdzie nie widzę ani funkcji „ustaw jako domyślną przeglądarkę”, ani możliwości powrotu do okna dialogowego.

Ech, nie było jak za DOS-u (babcia mówiła: nie było jak za Austryje). Nie miałem komputera, nie było Internetu. Fury, komóry… młodość była – wszak wg definicji ZSMP za młodzież uważano ludzi do 35 rż. (roku życia, skrót popularny w medycynie).

Akurat w tamtym czasie to taki 35-latek był dla mnie starym grzybem.

Komunizmus je mládí světa (komunizm jest młodością świata) – jak mnie to hasło śmieszyło… No i masz doktorku za swoje: kapitalizm jest teraz twoją starością. Ale chociaż se jeszcze poblogujesz, zanim cię wykopią czy zakopią…

blog

dzień przemyśleń

Co dalej z Daną i blogiem? Bo wiadomo, że nie będzie już jak było przedtem.

A z robotą? Otwarłem kopertę z wypłatą: zastępstwa za Tadeusza wyceniono mi 70 zł/sztuka. Psia mać, czy ja mogę zamówić murarza, a potem mu dać co łaska? Ostatnio dostawałem po stówie za przychodnianą szychtę, to prawie 8 godzin…

Co dalej ze mną i mamą? Dziś się źle czuje, ale poza tym jest zadowolona, bo skutecznie mnie wytrąciła z nastroju pewności siebie, który uzyskałem zaraz po nawiązaniu kontaktów z Daną. Mama jednak woli grzecznego chłopczyka, który jej nie zdradza z innymi kobietami i w ogóle jest potulny: pozwala sobie w robocie srać na głowę i jeszcze się przepraszająco uśmiecha. Tylko w domu miele po kątach przekleństwa, ale mama to przecież wybaczy. Mama wszystko wybaczy, tylko nie zdradę. Bóg, honor, Ojczyzna – przypomniała marnotrawnemu synowi, wracającemu z objęć Czeszki. Ojczyzna… jakby się kto pytał, to mi ją zlikwidowano przed 20 laty.

No to se doktór u Fidela Castro kupił latarkę LED. Żeby dalej sypiać w lesie z dziewczynkami (albo i bez).