Taką rolę wziąłem na siebie – na jutro. Pewien starszy pan od tygodnia choruje, nie chciał słyszeć o lekarzu, w końcu zgodził się… ale tylko na mnie.
Mógłbym być dumny, ale raczej jestem wściekły. Nie umiem ludziom mówić nie. Chciałem iść w góry.
Trzeba wreszcie popracowat w warsztacie. Po inwazji grzyba jest tam kompletny rozgardiasz. Maluch czeka, rower, rury… Chłop bez warsztatu – żaden chłop.