Wybrał – swój sposób leczenia, jednak wziął antybiotyk, choć laryngolog go nie zaordynował. Czemu nie od razu? Czekało się na wizytę u specjalisty… i na oddanie plwociny do badania. Laryngolog spytał doktora, czy ten się osłuchał. Ha! Serce to się da, pola płucne (czyli plecy) – ciężko. Ale wiele wskazuje na to, że doktór ma zapalenie oskrzeli – a to już jest poza obszarem specjalności laryngologa.
Jutro wybór ważniejszy – co przez najbliższych kilka będzie parkować na doktorowym podwórku. Polonez Caro z przebiegiem 41 tysięcy km? Cena poniżej doktorowej płacy. Tylko czy toto świeci? I czy ma tak miłe wnętrze jak 125p? Się doktór przejedzie. A jak kupi – to gaz założy. Ludzie mądre mówiły, że zagazowane auta to zwykle już są trupy. Nie od gazu, od jeżdżenia (jak wiadomo, auta psują się głównie od dwu rzeczy: od jeżdżenia i od niejeżdżenia…).
A, prezydnta też się będzie wybierać. Doktór Mikkego, bo inteligentny i nieszkodliwy, i tak nie wygra. Rodziciele doktorowi – Kaczyńskiego. Niech mu będzie.