blog

przebłysk

Wczoraj Ewa nie dała wyraźnego znaku, że odbiera naszą obecność. Zmęczeni podróżą i szukaniem po zmroku szpitala, zanocowaliśmy u Ewy – w domu, do którego już nie wróci…

Dziś rano, przed odjazdem, postanowiliśmy jeszcze raz zaglądnąć do niej – na oddział paliatywny.

Nagle wypowiedziała moje imię.  Tak bardzo cię potrzebuję… ratuj mnie…

Po chwili przyszła pielęgniarka z zastrzykiem morfiny. Ewa znów powoli zaczęła odpływać w swój świat.

Do roboty spóźniłem się godzinę. Tę godzinę, którą spędziłem przy łóżku Ewy. Mimo, że potem jechałem dość dziko, starając się nadrobić czas. Dwa razy ryzykownie wyprzedzałem. Żeby być u celu może dwie minuty wcześniej?

Poczekalna pełna pacjentów, nie wypada parzyć herbaty, choć sucho w ustach. Mężczyzna w średnim wieku, na chwilę przyjechał z Hiszpanii, gdzie pracuje. Zastał matkę ciężko chorą. Rak, przerzuty, wodobrzusze. Tak nagle, najpierw były zaparcia, to pani doktor poleciła otręby… Kilka miesięcy chudła, potem szpital – i diagnoza.

Czy pana mama wie, że jest śmiertelnie chora?

Nie.

Będzie miał trudne zadanie. 

blog

doktór w kącie

… konsumował wieczerzę swą. Ktoś pewnie myślał, że go do kąta postawili za skandaliczne słownictwo. No, pyskować doktór umie.

Więźniowie dziś mają pokoje do kopulacji, a doktór tu nie ma dyżurki  – to powiedział w obecności pacjentów, na całą poczekalnię.

Po zlikwidowaniu dyżurki przeniósł się na weekend do pustego w tym czasie gabinetu neurologa. Ale i ten zlikwidowano, pewnie był za mały i nie spełniał europejskich norm. W pomieszczeniu urządzono  masarnię,  tzn. gabinet masażysty. Logicznie, gabinet neurologa przesunięto do przepastnego byłego gabinetu masażu.

Doktór popadnie swe dwie bananówki, jak tylko opustoszeje poczekalnia.

Życie jest chwilami mało zabawne. To dlaczego ludziom nie chce się umierać? Stale na coś liczą…

Przychodniane dylematy należą do najmniejszych w doktorowym żywocie. O tych większych nie chce mu się pisać.

Zapalenie zatok jakby ustępowało…

blog

zapalenie zatok

… trapi doktora na dyżurze. Własnych zatok, gdyby kto pytał. Na szczęście, pacjentów jak na lekarstwo. Smarka ropą, łebsko boli.

Doktór se rano poszedł do apteki po antybiotyk. I zaległ w gabinecie, który w weekend jest wolny.

A czemu doktór nie jest na Chorobowem? No, bo jak się robi na czarno, to się to nie opłaca. A poza tym w robocie ma się więcej spokoju, niż w domu.

Ta robota ma określone zalety. Dlatego się jej doktór trzyma. Póki mu się to  karkuluje.

blog

doktora wyjebali

… z dyżurki. Po prostu: pomieszczenie wynajmują jakimś prywaciarzom. Doktorowe klamoty znalazły się na korytarzu.

Kwa, na znak protestu to se chyba raz wezmę zimowy śpiwór. I będę dyżurować przed przychodnią.

Guj im w gupę. 

blog

pan doktór jest chory

… ale nie leży w łóżeczku. Do dyspozycji ma tylko kozetkę w swej dyżurce.

Ech, nie było jak w Czechach, z Daną. W pakamerze jej taty, pod lasem. W zacisznym kącie stało prawdziwe, przytulne łoże małżeńskie. Kołdry były raczej jednoosobowe i niekompatybilne formatem z naszymi ciałami. Ale nie tam złapaliśmy przeziębienie, choć noce były bardzo zimne. A herbatę gotować trzeba było na piecyku, opalanym patykami z pobliskiego lasu. Jak się w nim napaliło, można było w jego pobliżu  tańcować,  zanim udaliśmy się do naszego wspaniałego łoża. Do rana piecyk był zimny, więc nikomu za bardzo nie chciało się z łóżka wychodzić.

Ale chcemy jeszcze przed zimą wrócić do tej zapadłej wioski w zachodnich Czechach. Tak zapadłej, że w weekendy nie jeździ tam żaden autobus.

Najpierw może jednak pojedziemy do Ewy. Leży w szpitalu. To już chyba jej ostatnie tygodnie. 

dana napisał(a): je mi to moc líto [żal], škoda, že jsem jí nepoznala dříve [wcześniej]
taková fajn baba 

Ewuniu… nie odchodź… Tak nam było z Tobą dobrze…

blog

facet w ciąży

Rano brutalna ekshumacja i odpalanie Fiesty z górki, po drodze namiastka śniadania. Fru na dyżur!

W przychodni spokój… do czasu. Przychodzi młoda pacjentka z karteczką: Postinor Duo, Escapelle.  Dla brata, ma jego kartę. Stanowczo proszę, aby przyszedł brat. Przyszedł i wyjaśnił, dla kogo ma być ten środek antykoncepcyjny typu  po wpadce.  Zaznaczam, że nie będę robić zbytecznych trudności.

Za chwilę pojawia się znerwicowany młodzieniec. Proszę go o dane partnerki, dzwoni do niej. Uspokajam, że dane są chronione tajemnicą lekarską. Uradowany chłopak bierze receptę i zmyka.

Nie dadzą spać w dyżurce! Inny młody człowiek przyszedł do szczepienia przeciw żółtaczce, ale skarży się na wysokie ciśnienie. Otwieram jego historię choroby i czytam…

2011.05.25 5ty miesiąc 2giej ciąży

No, nie ja to pisałem 😀  Sprawdziłem, wpis dotyczy tego pacjenta. 28-letniego faceta. Dostaje tabletkę, ciśnienie spada. Piszę receptę.

Znów nie było mi dane zdrzemnąć się w dyżurce. Dzwoni dziewczyna, której napisałem Escapelle: zwymiotowała. Radzę, by kupiła następną tabletkę. Przyjedzie po receptę.

Najmniej zdenerwowana z całej trójki, rozstajemy się w dobrej komitywie… Trochę pogadaliśmy sobie od serca. Jednak i ja ich potrzebuję. Pacjentów… 

blog

nadal sił brak

… doktorowi. Nie chce się pisać, bo i o czym?

Dyżur na szczęście spokojny. Doktorowa mama niespodziewanie wylądowała w szpitalu, ale chyba będzie dobrze. Z mamą. Na razie.

Trzeba plan jakiś na jutro zrobić. No tak, mamę biedną na internie odwiedzić. A może też kupić nowe auto?

Mały chłopczyk. Jak go życie zaboli, to chce zabawkę. Najlepiej autko. Ale tata już mu nie kupi w drodze z pracy…

blog

doktór siły zbiera

Jak to kolekcjoner, stale coś musi zbierać. Najlepszą okazją do ładowania akumulatora  bywa dyżur. Zwykle można sobie posurfować i wyspać się. Doktór zaczyna lubić chodzenie do roboty.

Na pocieszenie Malucha doktór może sobie sprawi, drugiego. Właściciel niedawno umarł, autko już miało iść na złom. Stara wersja, z wąskim „zegarem”. Tata miał kiedyś sześćsetkę, z metalowymi zderzakami. I młody był, pełny sił…  To se nevrátí

Tato… 

blog

zatkany cewnik

zmusił mnie do wieczornego wyskoku do taty. Urwałem się z dyżuru, naszą Fiestą, która mimo naładowania akumulatora i napięcia paska klinowego nadal zapala tylko z górki.

W przychodni spokój, zleciłem zaległe przelewy. Niestety również na wieniec dla kolegi, który zabił się na motorze. Nie znałem go, ale należał do paczki, z którą byliśmy na zlocie miłośników marki FSO…

blog

na czerwonym świetle

… przejechał doktór rano dwa skrzyżowania. Obiecał Tadeuszowi wcześniejsze przejęcie pałeczki, po czym źle nastawił budzik.

W przychodni warczał na pacjentów, bo bez śniadania i w nerwach.

Wczorajszy dzień był straszny.

Dziś się pochwalili, że zabili Bin Ladena. Oni, najwięksi terroryści świata. Wielkie złodzieje małe wieszą.

Jak się zemścić na Straży Miejskiej? Na razie doktór jest zbyt zmęczony i zbyt zajęty poważniejszymi problemami.

Jutro, z okazji Święta Konstytucji, zmienia doktór konstytucję swego Poloneza na letnią. O ile czasu zostanie, bo trzeba coś zrobić, by w domu działała ciepła woda. Po ostatnich doktorowych pracach brud z rur coś przytkał.

Spać, spać, spać…