… polegał na naprawieniu roweru marki Favorit. Kupiony w listopadzie, miał luz w korbowodzie. Zimę przeczekał pod folią na podwórku. Klin chyba był za gruby i nie wszedł dostatecznie głęboko*). Doktór starał się nie jeździć, by uszkodzenia nie powiększyć. No i opłaciło się, ośka tylko minimalnie wykiwana.
Na wyjazd urlopowy chyba jednak Waganta wyszykuję. W sumie wystarczy wymienić tylną oś. Od czego się stale krzywi (i później pęka)? Od ciężaru czy od ciągu łańcucha? Tak czy owak oznaczę pozycję osi, którą stronę w górę, by po demontażu koła nie zmieniał się kierunek działania siły.
No niestety, konstrukcja tego roweru nie może podołać turystyce ekspedycyjnej. Jak w końcu poskładam jego następcę, Wagant zostanie jako sentymentalny pojazd do lekkiej turystyki szosowej. Dostałem go od taty na 15. urodziny…
Jazda próbna… Parkingi osiedlowe, gdzie jeszcze przed 10 laty było pełno aut z PRL. Uliczka, gdzie uczyłem się jeździć na składaku… Mam wrażenie, że to nadal ten sam asfalt. Ale już nie zajadę drogi warszawie…
*) przed użyciem klina sprawdzam, jak wchodzi do korby, zdjętej z osi