Dzisiaj ostatni dzień mojego ciągu dyżurowego. W przychodni spokój – na szczęście. Do taty nie jechałem, bo od jutra będę miał dla niego wreszcie więcej czasu.
Długo byłem z Daną na Skype. Dowiedziałem się, że i jej powiedział mój tata: żal mi, że jedno marzenie już mi się nie spełni: zobaczyć Alpy. Nie wiedziałem, jak bardzo tego pragnie.
Tatusiu… nie możesz zrezygnować z dalszego leczenia. Jak mam cię przekonać, że warto?
… przecież na wiosnę możemy pojechać w Alpy moim Polonezem. Zobaczysz Großglockner… I nie spalimy hamulców, jak kiedyś ja w rowerze, wracając z Wenecji.
Dana radzi, żebym ci kupił książkę o Alpach. Tatusiu… przecież warto żyć…