… tym razem wirtualnie. Nawet 3 zł 80 gr na zbożny cel wysłał.
Nie idzie to szybciej, niż papierowo, a nogi bolą i oczy. Spacerek do skarbówki był przyjemniejszy. Nóżki się ruszały, oczka pracowały w trybie krajobraz.
Paczkę doktorowi gdzieś zapodziali, to ją wytropił. Mógł nawet podpisać list kondolencyjny od lekarzy polskich. I wszystko bez wychodzenia z domu.
Ślubu jeszcze nie można dostać przez Internet. Dlatego pewnie doktór jest kawalerem.