blog

komary zamiast myszy

No tak, po zastępstwie wziąłem mysz do chałupy, bo Tadeusz się nią najwyraźniej brzydzi, zawsze ją wywala z torby od lapa i potem muszę jej szukać po całej przychodni. A doktór ma starcze problemy ze zwrokiem, pamięcią (mniejsza o członki) to se myszę w chałupie zapomniał. Schować do szafki się nie dało, bo doktór zastępstwo miał na foncie wschodnim,  czyli w naszej drugiej przychodni, gdzie nie dość, że nie ma netu, to jeszcze chodzą pacjenci.

A to pieprzone lodowisko na paluszki nie działa jak ma. Funkcja, protezująca kółeczko myszy, nie chce działać. Albo doktór za mało qmawy.

Lap bez myszy jest jak kobita bez…

… albo przychodnia z komarami. Doktór morduje tych krwiopijców. Kapitaliści, pozor! Jak się doktór rozpędzi, może pójść za ciosem.

P.S. Lap się trochę opamiętał – wystraszył się? Albo to przeciążenie procesora prowadzi do upośledzenia funkcji touchpadu? Lubi biegać na 100%, choć mu żadnej roboty nie zadaję. Ciekawe, dla kogo pracuje w tym czasie.

blog

tłuczemy komary

Ja i Dana, chłopcy z ekipy przewozowej…

Siedzimy w przychodni, pijemy wodę mineralną (zaraz będzie piwo), zjedliśmy lody.

Wspominamy nasz mini-vandr: knajpę U myší díry…

w "Mysiej Dziurze"

.. kąpiel w Olzie, nocleg na Girowej. Nawet tam, na szczycie były komary!

Pacjentów niewielu: komu by się chciało w takim upale po doktorach chodzić…