w moim życiu zbliża się do końca. Wiem… w tym zawodzie żaden rekord i do tego dyżur w przychodni nie może się równać z dyżurem szpitalnym. No, ale w moim doktorskim pożal się Boże życiu jednak rekord.
Czy aby noc będzie spokojna? Czort wi.
No i jak rano wypadnie próba odpalenia tatowego Malucha? Wziąłem go głównie z powodu Dany (bo co to za chłop, który nie ma fury i komóry?). Niestety, do Malucha nie da się wmontować pompy paliwa z Łady. Brak miejsca na dźwignię ręcznego pompowania, dzięki której moje Kombi (pierwotnie z taką samą pompą jak Maluch) pali na pierwsze przekręcenie kluczyka, nawet po zimie.
A tak w ogóle to Łada ma korbę rozruchową. Ciepłokrwiści Włosi skonstruowali wspaniałe auto na syberyjskie mrozy (Fiat 124 na pewno jej nie miał w pierwotnej wersji). A Rosjanie nie knocili go tak, jak w ostatnich latach nasz Żerań model 125p.
Jak na razie, udało mi się otworzyć jedne drzwi Malucha, by wrzucić parę gratów. Rano muszę opuścić kanciapę Tadeusza. Podobno jednak mamy wreszcie dostać prawdziwą dyżurkę. Ha, zobaczymy, co z tego wyjdzie…