blog

to ma być lato?

Niemal cały dzień była mżawka.

Od jutra dni już się skracają. Zawsze o przesileniu uderza mnie ta myśl: już ubywa dnia, a ja jeszcze nie na trasie.

Jutro odbieram szkiełka z tarczycą mamy. I dzwonię do Gliwic, czy mama tam od razu zostaje. Na weekend już mam swoje plany, również w wersji, że mama będzie pod opieką onkologów.

Jutro jadę Fiestą po telewizor do kolekcji. Polonez wymaga naprawy, przy jego obecnym stanie bałbym się, że nie wrócę do domu. Chyba coś z zapłonem, a z tym sobie poradzę.

Dana prosiła, bym Poloneza parkował obok Fiesty. Może od jutra, nie miałem kluczyków od Fiesty, a to ona zajmuje lepsze miejsce na tym parkingu. Lepsze z punktu widzenia mieszkańców pobliskich bloków.