blog

po telewizor

… pojedzie doktór pociągiem, w niedzielę.

Nie grozi, że się w swym biegu zatrzyma z powodu żałoby – pierwotnie były takie naciski, ale Czesi znaleźli właściwy sposób, jak symbolicznie wyrazić solidarność z Polską, nie powodując komplikacji w codziennym życiu. No i dobrze, na pewno by to fali współczucia dla Polski nie wywołało.

Ten telewizor spędzał mi sen z powiek od momentu jego wylicytowania. Kombi rozbite, Maluch mały, benzyna droga, może jednak uda się grata wsadzić do pociągu? Ale jak duży on jest? Bo taki podłogowy, nie stołowy… Wg rozmiarów, podanych w opisie, nie powinien być zbyt duży. Jaki jest rozmiar kineskopu? Sylwetka telewizora sugerowała spory ekran, ale rozmiary odpowiadały raczej mniejszej przekątnej. A model telewizora nie był podany.

Dziś przyszło dodatkowe zdjęcie. Napisy na tylnej ściance, typu nadal nie znam, ale choć firmę: Murphy. Szukając w znanych miejscach Internetu bliższych danych, ustaliłem, że to 12-calowy Murphy V 202C z roku 1951. 405-liniowy, rzecz jasna (skoro angielski), więc nie będzie nic odbierać. Przekątna ekranu jak Vela, czy Junost, waga… no, wagą może nie przekroczy radzieckiego lampowego kolorowego Rubina. Może nawet Wawela. A Wawel (ten 21-calowy) to dla doktora pestka 😀

No to w drogę. W niedzielę, zaraz po dyżurze.

P.S. fuj, bloksie, nie tolerujesz czeskich znaków w tagach…