Historia na kółkach
W Cieszynie gościliśmy rajd pojazdów zabytkowych. Było na co popatrzeć: archaiczne pojazdy z końca lat 20., wspaniałe limuzyny z lat pięćdziesiątych… i wozy, które jeszcze niedawno masowo jeździły po naszych drogach. Jeden z nich zapadł mi w pamięć – maluch z lat 70. Jakby przybył wprost z PRL: przy lewarku napoczęta paczka papierosów „popularnych“, na tylnej półce radziecki aparat fotograficzny, wyblakłe zdjęcie z dawnej wycieczki tym autem, za fotelem namiot z Legionowa… Nie zabrakło starego dowodu rejestracyjnego, ówczesnych tablic i zdjęć, pokazujących przebieg remontu. Wszystko niby przypadkiem porozkładane wewnątrz wozu. Gustownie zaaranżowana ekspozycja, ani słówka opisu.
Ten maluch miał szczęście. Inne poszły na złom, bo komu chce się płacić OC za niepotrzebne auto? Jeśli nadal będziemy zmuszani do złomowania starych aut, czym za pół wieku pojedziemy na takie rajdy?
Dla „Dziennika Zachodniego“, 24 V 2010