Wielka woda
Jeśli wierzyć mediom – w tych dniach Olzą w Cieszynie płynęła stuletnia woda. Nie chcę umniejszać dramatu tych, których powódź dotknęła, ale „powodzie stulecia“ ogłaszamy średnio co pięć lat. Do setki trochę mi brakuje, niemniej tak wezbraną Olzę już widziałem. W dawnych wiekach niszczące powodzie zdarzały się regularnie. Inne klęski, pustoszące całe miasta, jak zarazy, czy pożary – znamy już tylko ze starych kronik. Dlaczego z wielką wodą nie radzimy sobie równie dobrze? I czy to przypadek, że ostatnio nawiedza nas tak często? Nie wiem, ale na pewno warte jest to zastanowienia, przewertowania historii, przedyskutowania wpływu człowieka na klimat.
Czasy się zmieniły, mamy Internet, w którym tak łatwo strugać mędrca. Newsy są towarem, więc najlepiej się sprzedają w krzykliwym opakowaniu. Wcześniej uregulowaliśmy rzeki. Przyroda, spychana do kąta, czasem jednak nam daje lekcję pokory.
Dla „Dziennika Zachodniego“, 18 V 2010