był dziś po pewien sprzęt do kolekcji, zakupiony na Allegro.
Wyjazd autobusem, w towarzystwie rodzicielki – chciała zobaczyć swe ukochane Tatry… i w jej towarzystwie przysługuje duża zniżka.
Trochę nam to nie wyszło: pogoda mglista, więc mama zrezygnowała z wyskoku do Dursztyna. No i bardzo bolały ją stawy, ledwo się gramoliła do autobusu.
Obserwowałem, jak kuśtyka: ona, która jeszcze kilka lat temu chciała wyjść na Krywań…
W księgarni wziąłem do ręki przewodnik po Słowacji. Polska autorka, dość dobrze znająca ten kraj, napisała mniej więcej tak: w roku 1948 nastała dyktatura komunistyczna, a Słowacy stali się obywatelami drugiej kategorii. Pytanie: czy ta pani wierzy w to, co napisała? Chyba nie (skoro zna realia), więc po co to zrobiła? Kadzidła ideologiczne palono masowo w latach stalinowskich. Dziś mamy XXI wiek…
Obok sklep z dewocjonaliami? Na wystawie takie malownicze kicze! Towarzysz Wojtyła z gospodarską wizytą u brygady pasterzy…
Ładny dworzec PKS, wybudowany za PRL, to dziś też ciekawy widok. Czynna 1/3 drzwi wejściowych, brak rozkładu jazdy w hali, budki z pierdołami i nawet biuro podróży, za to bary nieczynne, kasa biletowa ostała się jedna, ale sprzedaje chyba tylko bilety miesięczne; zimne kaloryfery i cuchnący wychodek.
Miałem trudność trafić pod właściwy adres, bo zrobiłem ściągę rysunkową z map google, ale zapomniałem, że główna droga wylotowa na Szczawnicę nie prowadzi już z rynku. Od dobrych 30 lat…