Zalewało ze strychu, po każdym dłuższym deszczu. Się doktór zebrał i graty poprzestawiał, dachówkę przyniósł i wymienił.
Niech żyje nam rezerwa, 2010 rok…
Po robocie se doktór piwo wypił. I śpiewał. Po jednym piwie? W gospodzie doktór śpiewa dopiero po dwóch…
A bo to Radegast, dwunastka. Słowiański bóg gościnności. Jak by nie było, chrześcijaństwo zostało przywiezione w teczce. Dlatego doktór woli do gospody, niż do kościoła.