blog

z Tatr na dyżur

… przyjechał dziś doktór swym Polonezem.

Nad Tatrami mżawka po wczorajszym deszczu, tutaj sucho. Auto po drodze wymagało małej interwencji: ciekła sobie benzyna z obluzowanego wężyka koło pompy paliwa. A po przyjeździe na miejsce stwierdziłem, że gotuje się chłodnica: spadł jeden konektor z cieplnego wyłącznika wiatraka. To drobnostki, głównym problemem pozostaje silnik, który bardziej zasługuje na miano słabnik.

… a teraz, po radykalnej depacjentacji,  doktór nareszcie będzie papać. Poprzedni posiłek był na Krowiarkach.