wybrał się doktór dziś w góry. Nie takie wysokie i dzikie, jak by chciał i potrzebował, ale z rodzicielką. Też potrzebowała wycieczki, a było dziś pięknie. Sił ma już trochę mniej, niż ja. Wieczorem ledwo się gramoliła z autobusu. Odwiedziliśmy tzw. Trójstyk koło Jaworzynki.
Jutro mechanik dokona oględzin mojego nieszczęsnego Malucha. Wolałbym, żeby mnie ktoś odholował na linie, to tylko 100 km. Jako początkujący szofer holowałem kolegę dobrych 200 km. Naprawa w domu będzie tańsza – po prostu wymieni się cały silnik.
Nie wiem tylko, na ile mogę liczyć na pomoc innych. Tych samych, którzy walą do mnie jak w dym w każdej sprawie.
Jutro ostatni raz do roboty przed urlopem. Chcę na kwitnącą w maju Vysočinę.