… dzień też. A jeszcze sporo rzeczy powinienem wynieść z mieszkania. Jutro ostatni dzień przed powrotem mamy.
Wpadł tata, czuje się dobrze. Muszę go przypilnować, by nie nawiał od onkologa.
Do roboty dopiero we wtorek. Rozmawiałem z Tadeuszem. W przychodni już wiedzą o chorobie mamy – kilka dni temu spotakałem w szpitalu załogę naszej karetki.
Jak wszystko wróci do normy… no, raczej jak się uspokoi, zrobię sobie zastępczy urlop.
Teraz będę katalogować stary, bardzo ciekawy monitor komputerowy. Długo go omijałem, nie mogłem nawet nań patrzeć. Mama niechcący mi go uszkodziła. Byłem niepocieszony – setki kilometrów, dwie noce w aucie, polowanie na giełdzie, najciekawsze trofeum. Nigdy już chyba takiego nie spotkam: uniwersalny TTL/analogowy, z mnóstwem przełączników, kontrolek, regulatorów. Zdaje się, że uszkodziła się tylko obudowa.
Bardzo się przywiązuję do rzeczy. Czy to źle? Niewygodnie z tym bywa, to fakt.