blog

niepokój o tatę

Rano było słonecznie. Praca szła mi świetnie. Postanowiłem uporządkować większy obszar, niż początkowo zamierzałem. Przyjechał pacjent po kolejne (trochę) naciągane zwolnienie. Przywiózł flaszkę i tradycyjnie nie może mi pomóc w niczym ze swojej branży.

Potem – dzwoni telefon. Odbieram zdenerwowany, bo podniesienie słuchawki zerwie mi połączenie internetowe (powodem jest chyba brak filtru przy jednym z telefonów), a właśnie ściągałem kolejną płytę (legalną jak moje zatrudnienie).

Mam ci coś ważnego do przekazania.. Chciałbym, żebyś jak najszybciej przyjechał…

Jakaś zła nowina, tato?

Czuję się bardzo słaby, chyba muszę iść do szpitala. Musimy omówić sprawy spadkowe.

Kiedy jedzie autobus? Po drodze wstępuję do szpitala – odwiedzić mamę i uzgodnić ewentualne przyjęcie taty.

Zbiera się na burzę. Wysiadłem z autobusu, idę jak w transie. Tatusiu, kiedyś, wracając z pracy, na sąsiedniej ulicy kupiłeś mi rower, tego mojego Waganta… Dostałem go potem na 15. urodziny. Jak ten czas płynie…

Nie jest tak źle, krwawienia dzisiaj ustały. Pogadaliśmy od serca. Jutro tata idzie do onkologa.

blog

majowy czyn doktora

… polegał na naprawieniu roweru marki Favorit. Kupiony w listopadzie, miał luz w korbowodzie. Zimę przeczekał pod folią na podwórku. Klin chyba był za gruby i nie wszedł dostatecznie głęboko*). Doktór starał się nie jeździć, by uszkodzenia nie powiększyć. No i opłaciło się, ośka tylko minimalnie wykiwana.

Na wyjazd urlopowy chyba jednak Waganta wyszykuję. W sumie wystarczy wymienić tylną oś. Od czego się stale krzywi (i później pęka)? Od ciężaru czy od ciągu łańcucha? Tak czy owak oznaczę pozycję osi, którą stronę w górę, by po demontażu koła nie zmieniał się kierunek działania siły.

No niestety, konstrukcja tego roweru nie może podołać turystyce ekspedycyjnej. Jak w końcu poskładam jego następcę, Wagant zostanie jako sentymentalny pojazd do lekkiej turystyki szosowej. Dostałem go od taty na 15. urodziny…

Jazda próbna… Parkingi osiedlowe, gdzie jeszcze przed 10 laty było pełno aut z PRL. Uliczka, gdzie uczyłem się jeździć na składaku… Mam wrażenie, że to nadal ten sam asfalt. Ale już nie zajadę drogi warszawie…

*) przed użyciem klina sprawdzam, jak wchodzi do korby, zdjętej z osi

blog

nacieki

Obawiam się, że mój dzisiejszy pacjent ma raka. Jutro pójdzie do rentgena. A potem pewnie do szpitala.

Obręcz do Malucha ma nacieki rdzy: szerzyła się pod lakierem. No to doktór skrobie. Tylko czy potem farba zdąży wyschnąć? Bo jutro wieczorem wyjazd. Dętkę dam zmienić do serwisu. Trudno, z jedną łyżką do opon nie będę się tego chwytać sam. Bez papierów od biedy można jechać, ale bez koła zapasowego?

Doktór znowu ma warsztat. Nacieki grzyba cofnęły się. Doktór zrezygnował z poddania ściany chemioterapii. Nima czasu, na razie jest sucho. Urlop się zbliża. Waganta trzeba robić. Staruszek jeszcze nie odejdzie na emeryturę, bo doktór od lat nie ma czasu, aby poskładać jego następcę.

Czasu? Tak… Ale też żal się z Wagantem rozstawać…

blog

cisza na blogu

Ubywa czytelników, ubywa komentarzy. Wygląda na to, że mój blog jest coraz mniej ciekawą lekturą. Nic dziwnego, jest odbiciem życia, a ono właśnie takie odczucia ostatnio we mnie budzi.

Udało mi się wreszcze zdobyć przekładnię do rowerowego prędkościomierza marki Huret. To był mój pierwszy tachometr przy Wagancie, w swoim czasie niezły szpan… W końcu się uszkodził, chyba nawet wiem, dlaczego. Potem był inny, wkrótce wysiadł, dalej – komputerek, którego nigdy specjalnie nie pokochałem. Już choćby dlatego, że nawalają mu znienacka baterie i gubi wskazania przebytej drogi.

Tak… wkrótce będę mógł znów zainstalować swój ukochany tachometr. Tylko czy można zatrzymać czas? Nie pozwolić mu uciec w nicość, tak jak ginęły mi przejechane kilometry przy wyładowaniu się baterii?

No i problem praktyczny: chcę zamontować przednią piastę z prądnicą. Czy da się pogodzić z przekładnią prędkościomierza? Bo własna elektrownia w rowerze to jedno z dawnych marzeń (dziś o tyle aktualniejsze, że mam aparat cyfrowy). Prędkościomierz spełnił się dużo wcześniej… Czy można pogodzić stare marzenia z nowymi?

Niech już będzie wiosna. Trzeba szykować nowy rower. Trzeba się szykować do nowego życia.