… dało dziś o sobie znać.
Wróciłem od taty, ktoś na mnie już czekał pod przychodnią (znajomy, nie pacjent). Powitanie z nim tak mnie wytrąciło z równowagi, że pół godziny szukałem kluczyków od auta, zrzędząc na nieszczęsnego znajomego.
Przetrząsnąłem auto, torbę. Małem je w kieszonce koszuli.
W przychodni spokój, na szczęście. Podczas mojego wyjazdu do taty do służbowego lapa ściągał się obraz płyty Windows 2000. Może z tym systemem mój laptop u taty będzie lepiej pracować. Na XP jest trochę słaby, 98 zainstalować się nie da.