blog

żarówkowe łowy

W strumieniach deszczu o mało nie przytarłem się z terenówką jakiegoś Czecha na parkingu przed Castoramą. Zaparkował tak blisko, że nie mógł wyjść i z uchylonych drzwi z przerażeniem spoglądał na nasze zbliżenie. No trudno, trzeba było przerwać cofanie w lewo i wyjechać wprost do tyłu.

Do domu wiozłem 50 żarówek o mocy 75 W. Powinno wystarczyć do końca życia. Albo do końca Unii?